.
 
IndeksCalendarEventsFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hei Jianyu

Go down 
AutorWiadomość
Hei Jianyu
Genin
Genin
avatar

Liczba postów : 18
Płeć : Male

PisanieTemat: Hei Jianyu   Nie Sty 13, 2019 12:46 am

IMIĘ:
Jianyu

NAZWISKO:
Hei

WIEK:
Siedemnaście lat

WYGLĄD:
Klatka piersiowa pacjentki unosiła się miarowo wraz z każdym kolejnym wdechem i wydechem. Powietrze cicho świszczało, przepływając przez nozdrza, oczywiste drogi oddechowe, aż do płuc, oskrzeli i oskrzelików. Świadomość powoli powracała do ciała, budząc umysł ze stanu letargu. Powieki drgnęły nieznacznie, po czym powolnie uniosły się ku górze, odsłaniając stalowe tęczówki spoglądające tępo przed siebie. Wszystko co widziały, zdawało się być jedną wielką, niewyraźną plamą. Potrzebowały kilku długich sekund, aby zacząć rozróżniać kształty, które stawały się coraz bardziej wyraźne i ostre. Źrenice nagle stały się wąskie od światła padającego z chromowanej lampy oraz idealnej bieli rozciągniętej na ścianach. Powieki nieco przymknęły się, dopóki oczęta nie przywykły do jasności. Skanowały każdy coraz bardziej odległy od nich centymetr powierzchni. Mknęły po matowej pościeli, wzdłuż szarych poręczy, małych szafeczek. Zatrzymały się dopiero na zarysie postaci znajdującej się niecałe dwa metry dalej. Siedziała na prostym, składanym krześle z oparciem ulokowanym między nogami oraz rękoma uwieszonymi na jego szczycie, przez co wydawała się nieco zgarbiona, a to ujmowało jej wzrostu. Niecodzienny wygląd nieznajomego utrudniał odgadnięcie jego wieku. Ciemna, wysuszona skóra przypominała blizny po poparzeniu. Ramiona wyglądały na dobrze, lecz nieprzesadnie zbudowane, nadgarstki na grube, a palce znające znaczenie słowa praca. Pomimo tego paznokcie były krótkie, ale wyraźnie zadbane. Na dłoniach, na których zachowała się zdrowa, blada skóra, widniało kilka drobnych śladów po skaleczeniach, nieznacznie jaśniejszych od tonu naskórka. Głowa okryta kruczoczarnymi, nieco chaotycznie ułożonymi i sterczącymi włosami, wspierała się na wtulonym w ramiona podbródku. Delikatnie pociągła twarz, również połatana, sprawiała ponure wrażenie twardego kamiennego posągu, którego ruszenie wymagało nieludzkiego wysiłku. Wąskie usta tkwiły w bezruchu, zaś przymknięte powieki zakrywały oczęta. Faktura rękawa mimowolnie uginała się pod wpływem powietrza wydychanego regularnie z płuc przez nos. Granatowa, nieco wygnieciona bluzka okrywająca jego ciało była rozpięta oraz rozchylona u dołu, dzięki czemu ukazywała kolejny fragment gładkiej skóry oraz zadbanego w stopniu przeciętnym brzucha z drobnym, ciemnym pieprzykiem po lewej stronie. Na drugim boku wytatuowane były w pionowej linii symbole oznaczające "Kruki wszędzie są czarne". Kolejny rysunek ujawnił się dopiero po chwili, kiedy prawa ręka zsunęła się, opadając bezwładnie w dół oraz ukazując się w pełni, niezasłonięta przez rękaw oraz drugie ramie. W obszarze od nadgarstka aż do łokcia wiło się czarne stworzenie z łapskami obdarowanymi ostrymi szponami i łuskami na cielsku. Miało niezwykle nienaturalną pozę – wypięty w przód jasny brzuch oraz odchyloną ku tyłowi głowę z wielkimi ślepiami oraz wąskim językiem. Wokół rozpięte były gałęzie z zakotwiczonymi na nich pięciopłatkowymi kwiatami w kolorze fuksji, które wymijały się z wężowatą postacią, tworząc trudny do rozwiązania naprzemienny supeł. Analiza tatuażu mogłaby zająć wiele czasu metalicznym oczętom, jednak oddech mężczyzny zmienił rytm. Tkwiąca przez cały ten czas w stagnacji głowa uniosła się ku górze, jednocześnie sprawiając, iż cały korpus wyprostował się, oddając zabrane wcześniej centymetry, których razem było równo sto sześćdziesiąt pięć. Powieki leniwie odkryły podobne do nieba tęczówki. Świdrowały one przez krótką jednostkę czasu postać leżącej kobiety, jakby miały obsesję na jej punkcie. Pomknęły w dół w momencie, kiedy nogi zaczęły prostować się, a biodra unosić. Proste czarne buty, które jakkolwiek dopiero teraz pojawiły się na linii wzroku, pasowały do jasnej koszulki oraz ciemnych, jednokolorowych spodni, do których podwieszony był łańcuch z grubych, platynowych ogniw. Stanęły mocno na wyłożonej płytkami podłodze, po czym wykonały pierwszy krok…

CHARAKTER:
…tuż za nim drugi, trzeci i kolejne, zmniejszające dystans. Stopy podążały podłożem wypełnionym pewnością siebie rytmem, bez cienia zawahania. Zatrzymały się po kilku sekundach, znajdując się tuż obok łóżka. Stalowe tęczówki utkwione były w twarzy przybyłej postaci, która sama odchyliła się w kierunku medycznej aparatury wydającej piszczące dźwięki przeszywające pomieszczenie. Każda zmiana na błękitnym ekranie mieszczącym niezliczone cyfry oraz wykresy była wychwytywana oraz odnotowywana. Żaden szczegół nie został pominięty, czego potwierdzenie znajdowało się w drobnym zeszycie w miękkiej, jednolitej oprawie zbliżonej kolorem do włosów jego właściciela. Silne palce owinęły się wokół wątłego nadgarstka, badając pracę żył i tętnic. Wyczuwały każdy ruch krwi przepływającej niewiele milimetrów pod nimi. Błękitne oczy, wpatrzone w analizowany obiekt, uległy zmianie. Pojawił się na nich błysk, mącący ich poprzedni wyraz. Zatroskanie pokryło chłód, pomimo ciągłej jego obecności. Krótkie, pytające "Jak długo tutaj jestem?" rozległo się w powietrzu, docierając do uszu obu osób. Brak było jakiejkolwiek odpowiedzi. Palce zwolniły uścisk, pozostawiając szczupłą dłoń opatrzoną magnetycznymi czujnikami na czystej pościeli. Postać w koszuli płynnie odwróciła się na pięcie, podążając ku drzwiom. Drewniana przeszkoda odchyliła się od futryny wraz z naciśnięciem klamki, która zwolniła zamek, by po chwili zamknąć się ponownie wraz z puszczeniem uchwytu. Zawiasy zaskrzypiały cicho pod wpływem naporu. W pomieszczeniu pojawiła się czarnowłosa postać pchająca wózek inwalidzki z czarnym obiciem oraz chromowanymi częściami, na którym stał podłużny wazon z bukietem kwiatów pachnących świeżością, który tuż po chwili trafił na blat niewielkiej szafeczki obok łóżka. Stopy szybko przemieszczały się w kierunku okna. Dłonie chwyciły za zasłonę skrywającą okno i rozsunęły ją. Promienie słoneczne rozświetliły wnętrze, ukazując przyjemny poranek. Pacjentka, rażona światłem, poczęła wybudzać się ze snu. Stalowy wzrok zaatakowany przez blask, uciekł gdzieś w bok. Mężczyzna wyjął notatnik, kompletując zestaw danych odczytywanych z urządzeń. Pytanie "Jak długo tutaj jestem?" padło po raz drugi. Odpowiedź nie pojawiła się. Pośród ciszy słyszalne były tylko odgłosy kroków. Pościel brutalnie odchyliła się, ukazując w całości pacjentkę. Wyćwiczone ręce pochwyciły ją w tułowiu oraz kolanach, podnosząc i sadzając na wózku. Stanął za nią, prowadząc ją do drzwi. "Powiesz chociaż, jak masz na imię zanim mnie porwiesz?" rzuciła szarooka. Do jej uszu dotarł spokojny, nieco nieobecny głos mówiący "Jianyu". Kobieta uśmiechnęła się. Powolnym tempem wózek przemierzał korytarz. Koła kręciły się równomiernie. Nic nie mąciło ciszy poza lampą jarzeniową podwieszoną pod sufit, która błyskała co kilka sekund, wydając z siebie dźwięk krzesanej iskry. Szklane duże drzwi uchyliły się szeroko pchnięte z impetem przez wytatuowane ramię. Koła osiadły na miękkim trawniku, wciąż podążając w przód. Zatrzymały się kilkanaście metrów od wysokiego budynku szpitala. Mężczyzna usiadł na trawie, przykurczając nogi blisko klatki piersiowej. Tkwił w ten sposób, nie reagując na otoczenie. Pacjentka zerkała na niego, a w głowie kłębiły się jej różne myśli. Jej usta mówiły powoli "Jesteś małomówny jak na lekarza". Ponownie spotkała się z barierą komunikacyjną. Wszelaką uwagę przykuwał ponownie tajemniczy zeszyt, pojawiający się znikąd. Długopis szybko przemierzał kolejne linijki. Z daleka dobiegał głos nawołującej pielęgniarki. Czarnowłosy podniósł się z ziemi i otrzepał spodnie. Kobieta ubrana w uniform pojawiła się obok. "Szkoda, że nie chciał mi pokazać więcej siebie. Ciekawy doktor." Zdziwienie jawiło się na twarzy pielęgniarki. "Przecież nikogo tutaj nie ma." Pacjentka rozejrzała się dookoła. Była sama.

HISTORIA:
Powietrze poruszało się niespiesznie, mącąc spokój rozpiętych na gałęziach liści, które kołysały się delikatnie z jednej strony w drugą. Podobnie poddawały mu się źdźbła trawy uginające się dobrowolnie pod naporem muśnięć wiatru. Słońce pieściło skórę ciepłem promieni. Przestrzeń wokół wypełniał śmiech dziecięcych głosów. Pośród biegających w chaotyczny sposób, niedojrzałych osobników ludzkich tylko jeden skrywał się z dala, kreśląc własną, indywidualną, hermetyczną sferę, której nikt nie powinien naruszać. Postać ta, okryta schodzonymi, brudnymi ubraniami siedziała na zielonym podłożu. Smukłe ramiona owijały szczelnie wątłe kolana zbliżone do siebie. Błękitne oczęta na poranionej twarzy utkwione w podłożu, przyglądały się każdej cząstce kwarcu w ich zasięgu, przesuwając się dopóki nie natrafiły na trzy długie cienie wyciągnięte w ich stronę. Mimowolnie uniosły się ku górze. Powieki opadły o kilka milimetrów z powodu rażącego światła z naprzeciwka. Źrenice powoli wodziły po zarysach ciemnych, dobrze znanych im postaci. Śmiechy wokół zdawały się narastać. Byli coraz bliżej. Z mieszaniny dźwięków, wyłonił się głos przedzierając do umysłu. "Idź stąd, brudasie!" odbijało się echem wielokrotnie w świadomości. Dłoń zaciśnięta w pięść zawisła tuż nad głową. Palce odchylały się kolejno, powoli zwalniając ziarna jasnobrązowego piasku zsuwające się na włosy oraz ramiona siedzącej postaci. Zęby zazgrzytały ściśnięte, mięśnie napięły się.
"Nienawidzę świata…"

Chłód przerwał stan snu, w którym od dawna znajdowała się świadomość. Zaspane powieki podźwignęły się w górę. Niebieskie oczy kilka sekund wpatrywały się w granatowy, kamienny sufit bijący surowością. Ponowne uczucie chłodu wyrwało je ze stanu stagnacji. Dłoń podnosząc się, pomknęła do czoła, opierając na nim palce. Wilgoć. Krople wody leniwie sączyły się pomiędzy kamieniami wstawionymi w zabudowanie, spadając w dół. Nogi zsunęły się z niewygodnej pryczy, która zaskrzypiała przeraźliwie. Stopy dotknęły zimnego podłoża, przez co postać zadygotała. Oczy zawisły na żelaznych, zardzewiałych prętach wmurowanych w ściany. Srebrne światło księżyca wpadało przez otwór, tworząc na podłodze wzór złożony z kilku podłużnych prostokątów. Metaliczny dźwięk wydobył się z zaciemnionego korytarza widocznego zza krat. Matowa, aluminiowa misa pomknęła po podłodze, zatrzymując się obok łóżka. Ręka szybko wysunęła się, sięgając po szczątki wysuszonego chleba. Zęby szarpały zachłannie liche jedzenie, które drapało gardło przy każdej próbie połknięcia. Z mroku wyłoniły się dwie nieznajome postacie ubrane w ciemne stroje. Brakowało im twarzy, były jedynie porcelanowe, zwierzęce maski i ślepia ukryte w drobnych szczelinach. "Nikomu nie będzie szkoda bezdomnego szczeniaka, jeśli się nie uda.". Głos wielokrotnie odbijał się pustym echem od kamiennych ścian, wwiercając się w głowę czarnowłosego. Krata szczęknęła pod wpływem dłoni okrytej czarną rękawiczką. Szczęki wciąż próbowały uporać się z posiłkiem, kiedy tępy ból z tyłu głowy ugasił zmysły, które wyłączały się po kolei. Pozostała ciemność i ćwierć czerstwego bochenka na podłodze.
"Ludzie są szczególnie interesujący, gdy wstają po upadku."

Kolana wciśnięte w kamienną podłogę, mocno odczuwały ciężar zgarbionego ciała. Głowa zwieszona w dół, rozchylone powieki, wytrzeszczone oczy. Usta, otwarte, bezdźwięcznie upuszczały wydychane powietrze. Źrenice powoli przesuwały się po wypukłej powierzchni oka. Skanowały przeciwległy kąt w niewielkim pomieszczeniu. Każdy mięsień zmęczonego ciała drgał z bólu. Ściśnięte ramiona opierały się bezwładnie na zimnej powierzchni. Nagie stopy bez butów poruszały się nerwowo kilka centymetrów w każdym kierunku. Zęby zgrzytały wyszczerzone. Każdy dzień ciągnął się nieskończenie. Ból, kolejne eksperymenty, chłód, wilgoć, kraty. "Będą tonąć w kurzu i pustyniach, gotować się w wyziewach ołowiu, rozpuszczać w kałużach ropy" - pełne żałości psalmy szeptane ze spierzchniętych ust odbijały się kilkukrotnie echem w głowie, brutalnie wchodziły w duszę. Ciężkie kroki rozeszły się w odległości niewielu metrów. Czarny uniform osłaniał mężczyznę zbliżającego się do więziennego pomieszczenia. Srebrne światło księżyca odbijało się od metalowych przypinek na kieszeniach. Ciemne oczy spoglądające z góry przyglądały się młodej postaci klęczącej na zimnej podłodze, wpatrzonej w pusty kąt. "Od teraz jesteś jednym z nas, należysz do Korzenia."
"Twoje serce... Będzie moje."

PRZYNALEŻNOŚĆ:
Korzeń

RANGA:
Genin

OPASKA:
Czarna, zwisa luźno przywieszona do pasa w spodniach.

MASKA:
Lisia, z długimi uszami, ozdobiona pomarańczowymi ornamentami.

REPUTACJA:
Brak informacji

KEKKEI GENKAI:
Kokoro

NATURA CHAKRY:
Doton

TECHNIKI:
RANGA E:
· Bunshin no Jutsu
· Henge no Jutsu
· Kawarimi no Jutsu
· Nawanuke no Jutsu

RANGA D:
· Doton: Gansetsukon
· Fukumi Hari
· Jiongu
· Taguri no Jutsu

RANGA C:
· Doton: Doryūsō
· Kai
· Kongukan

RANGA B:
· Biguro
· Doton: Domu

RANGA A:
-

RANGA S:
-

PAKT:
-

RELACJA Z PZYWOŁAŃCEM:
-

RYU:
300

EKWIPUNEK:
· 10x shuriken
· 2x kunai

DRUŻYNA:
-

MISJE:
· Rangi D - 0
· Rangi C - 0
· Rangi B - 0
· Rangi A - 0
· Rangi S - 0

WADY i ZALETY:
· Brak orientacji w terenie (-1)
· Ciekawski (-1)
· Cynik (-1)
· Egoista (-2)
· Mściwy (-2)
· Nieczuły (-1)
· Przebiegły (-2)
· Sadysta (-2)
· Uzależnienie (-1) - zadawanie bólu innym
· Ambicja (+1)
· Dobra pamięć (+3)
· Odporny na niskie/wysokie temperatury (+2)
· Pomysłowy (+3)
· Spostrzegawczy (+2)

_________________


Ostatnio zmieniony przez Hei Jianyu dnia Sro Sty 16, 2019 8:45 pm, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hei Jianyu
Genin
Genin
avatar

Liczba postów : 18
Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Hei Jianyu   Nie Sty 13, 2019 12:48 am

ZRĘCZNOŚĆ: [17/35]
[6/10]
· Walka bronią białą/obuchową/drzewcową [2/5]
· Walką bronią dystansową/miotaną [1/5]
· Walka bez przyrządowa [3/5]

· Szybkość biegu [1/5]

[4-5/10]
· Uniki [3/5]
· Równowaga [2/5]

[4-5/10]
· Precyzja ciosów [3/5]
· Koordynacja ruchowa [2/5]

WITALNOŚĆ: [17/31]
[7/14]
· Wytrzymałość [3/6]
· Kondycja [3/6]
· Odporność na ból [1/5]

[5/9]
· Siła ogólna [2/6]
· Zmęczenie/Wyczerpanie [3/5]

[5/8]
· Odporność na nietypowe obrażenia [3/5+1]
· Posługiwanie się bronią [2/5]

INTELEKT: [19/40]
· Reakcja [3/5]
[4/7]
· Siła duszy [1/5]
· Manipulacja chakrą [3/5]

[6/12]
· Zgłębianie wiedzy [1/5]
· Znajomość jutsu [4/5]
· Posługiwanie się magicznymi przedmiotami [1/5]

[3-4/8]
· Odporność na stres [2/5]
· Odwaga [1/5]

[3-4/8]
· Zdolności przywódcze [2/5]
· Perswazja [1/5]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Hei Jianyu
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
NarutoStorm :: Informacje :: Karta Shinobi :: Zaakceptowane-
Skocz do: